Klimatyzacja w mieszkaniu bywa oceniana skrajnie. Jedni nie wyobrażają sobie bez niej lata, drudzy skarżą się na suche gardło, hałas i uczucie przeciągu. Co ciekawe, oba doświadczenia dotyczą często identycznych urządzeń, a różnica leży nie w marce, tylko w sposobie montażu i w tym, jak urządzenie jest ustawione.
Warto więc oddzielić cechy samego sprzętu od decyzji podejmowanych przy instalacji. Te pierwsze widać w karcie produktu, te drugie zapadają w ciągu jednego dnia i zostają na lata.
Instalacja, której nie widać, a która decyduje o komforcie
Między jednostką wewnętrzną a zewnętrzną biegnie instalacja chłodnicza: dwie rury w izolacji, przewód zasilający i sterujący oraz odprowadzenie skroplin. Każdy z tych elementów ma swoje wymagania i każdy potrafi zepsuć efekt końcowy, jeśli zostanie potraktowany po macoszemu.
Izolacja rur to pierwszy przykład. Zbyt cienka albo źle sklejona powoduje skraplanie się wody na powierzchni rury, a ta zbiera się w miejscu, w którym akurat jest najniżej: na suficie sąsiada, w szachcie albo za zabudową. Objaw pojawia się latem i bywa mylony z przeciekiem dachu.
Drugi to długość instalacji i liczba załamań. Producenci podają dopuszczalne wartości, a ich przekroczenie obniża wydajność i obciąża sprężarkę. Dobrze dobrane akcesoria do klimatyzacji to nie tylko rury, ale też uchwyty, korytka maskujące i elementy przejść przez przegrody, które decydują o trwałości całości.
Skropliny, czyli litry wody dziennie
Jednostka wewnętrzna w trybie chłodzenia osusza powietrze, a woda musi mieć zapewniony odpływ. W upalny dzień z urządzenia odpływa kilka litrów, więc nie jest to kwestia teoretyczna.
Najlepiej działa odprowadzenie grawitacyjne ze spadkiem do instalacji kanalizacyjnej, koniecznie z syfonem, żeby z kratki nie wracał zapach. Tam, gdzie spadku nie ma, stosuje się pompkę skroplin: rozwiązanie działające, ale dokładające kolejny element, który potrafi się zepsuć i który słychać w nocy.
Najgorszym wariantem jest wyprowadzenie skroplin na elewację. Plami ścianę, zimą tworzy sopel, a w budynku wielorodzinnym bywa źródłem skargi sąsiada, którego balkon jest niżej.
Zgody w budynku wielorodzinnym
Jednostka zewnętrzna wisi na elewacji albo stoi na balkonie i w obu przypadkach ingeruje w część wspólną budynku. Dlatego montaż wymaga zgody wspólnoty lub spółdzielni, a w części budynków obowiązują wytyczne co do miejsca, koloru obudowy i sposobu prowadzenia instalacji.
Pominięcie tej formalności kończy się w najlepszym razie wezwaniem do uzgodnienia, w gorszym nakazem demontażu na własny koszt. Zdarza się też, że problem ujawnia się dopiero przy sprzedaży mieszkania, gdy kupujący pyta o zgodę.
Dobrą praktyką jest złożenie wniosku z konkretami: miejsce montażu, model urządzenia, sposób prowadzenia instalacji i rozwiązanie odprowadzenia skroplin. Wniosek opisowy, bez tych informacji, zwykle wraca z prośbą o uzupełnienie i całość przeciąga się o miesiąc.
Warto też pamiętać o trybie grzania. Urządzenia typu split pracują także zimą i przy temperaturach bliskich zeru wchodzą w cykle odszraniania, przy których jednostka zewnętrzna hałasuje inaczej niż latem. Sąsiad, który latem nie zgłaszał zastrzeżeń, bywa zaskoczony właśnie w tym okresie.
Hałas, który słychać u siebie i u sąsiada
Poziom hałasu jednostki wewnętrznej podawany jest dla kilku biegów wentylatora, a w materiałach reklamowych eksponuje się wartość najniższą. To ta, przy której urządzenie pracuje dopiero po schłodzeniu pomieszczenia, a nie zaraz po włączeniu.
Jednostka zewnętrzna jest osobnym tematem, bo jej dźwięk niesie się po elewacji, szczególnie nocą. Podkładki antywibracyjne pod wspornikiem, odsunięcie od narożnika i tryb nocny obniżający obroty sprężarki rozwiązują większość skarg.
Warto też pamiętać o rzeczy prostej: urządzenie powieszone tuż przy oknie sypialni będzie słyszalne niezależnie od klasy. Wybór miejsca montażu ma tu większe znaczenie niż różnica kilku decybeli w karcie katalogowej.
Suche powietrze i co z tym zrobić
Osuszanie jest efektem ubocznym chłodzenia i przy długiej pracy z niską nastawą powietrze robi się wyraźnie suche. Bywa to odczuwane jako podrażnienie gardła rano, szczególnie gdy urządzenie pracuje w sypialni przez całą noc.
Pomagają trzy rzeczy, wszystkie bezkosztowe: podniesienie nastawy o dwa stopnie, praca w trybie o mniejszej wydajności i skierowanie strumienia powietrza w górę, a nie na łóżko. Dopiero gdy to nie wystarcza, warto sięgnąć po nawilżacz.
Trzeba też odróżnić fakty od obietnic marketingowych. Klimatyzator z filtrem nie zastępuje oczyszczacza powietrza i nie wymienia powietrza w pomieszczeniu. Za jakość powietrza odpowiada wentylacja, a klimatyzacja wyłącznie za temperaturę i wilgotność.
Serwis i co robić samemu
Czyszczenie filtrów w jednostce wewnętrznej to czynność dla użytkownika: wykonuje się ją co kilka tygodni w sezonie i zajmuje kwadrans. Zabrudzony filtr obniża wydajność i zmusza wentylator do wyższych obrotów, czyli pogarsza jednocześnie chłodzenie i hałas.
Czyszczenie wymiennika i kontrola szczelności układu chłodniczego to już zadanie dla serwisu, wykonywane raz w roku. Przy okazji sprawdza się odpływ skroplin i stan izolacji rur, czyli te elementy, które psują się po cichu.
Przy kompletowaniu materiałów do montażu albo do wymiany elementów instalacji wygodnie jest korzystać z jednego dostawcy, gdzie karty produktów podają średnice, dopuszczalne długości i parametry izolacji. Asortyment klimatyzacyjny prowadzi hurtownia Onninen, a pełną ofertę znajdziesz na www.onninen.pl.
Materiał Partnera
