Polskie dziecko w szwajcarskiej szkole bywa między kilkoma światami naraz: innym językiem, innym systemem oceniania, innymi oczekiwaniami. Czasem ten „międzyświat” przeradza się w silny lęk szkolny – bóle brzucha rano, łzy przy drzwiach, ucieczki w choroby. W tym tekście pomożę Ci zrozumieć, kiedy lęk szkolny jest naturalną reakcją na zmianę, a kiedy to moment, żeby poszukać wsparcia u specjalisty, na przykład u psychologa dziecięcego w Szwajcarii, który mówi po polsku.
Co to jest lęk szkolny u polskiego dziecka w szwajcarskiej szkole?
Lęk szkolny to silny, utrzymujący się strach lub napięcie związane ze szkołą – lekcjami, nauczycielami, rówieśnikami, ocenami. Nie chodzi o zwykłe „nie chce mi się iść”, tylko o taki lęk, który czuć w całym ciele.
U dzieci w Szwajcarii dochodzi do tego jeszcze wymiar „bycia obcym”: inny język, inne poczucie humoru, inne zasady. Badania pokazują, że dzieci z rodzin migracyjnych częściej doświadczają problemów lękowych i depresyjnych niż ich rówieśnicy bez doświadczenia migracji.
Jak może wyglądać lęk szkolny na co dzień?
Kilka codziennych scenek:
- Poniedziałek rano w Zurychu czy Bernie. Dziecko skarży się na ból brzucha, mdłości, „kręci” w łazience. Pediatra nie znajduje konkretnej przyczyny. Objawy wracają głównie przed szkołą.
- Przed sprawdzianem z niemieckiego. Dziecko powtarza: „I tak zawalę”, „oni się ze mnie śmieją, jak mówię po niemiecku”. Wieczorem zamiast snu – płacz i milion pytań „co będzie, jeśli…”.
- W klasie. Nauczyciel prosi o przeczytanie tekstu na głos. Dziecko czerwienieje, myli słowa, po lekcji mówi: „Nigdy więcej nie idę do szkoły”.
To nie jest lenistwo ani „rozpieszczony jedynak”. To realne cierpienie, które może wymagać wsparcia psychologicznego, a czasem także medycznego. Ten opis nie zastępuje diagnozy ani konsultacji lekarskiej.
Objawy / kiedy reagować?
Nie chodzi o pojedyncze „nie chce mi się” po ciężkim weekendzie. Warto się zaniepokoić, gdy:
Sygnały w ciele
- częste bóle brzucha, głowy głównie przed szkołą lub konkretnymi lekcjami (np. niemieckiego, matematyki),
- nudności, wymioty rano w dni szkolne,
- napięcie mięśni, ścisk w klatce piersiowej, przyspieszone bicie serca.
Sygnały w zachowaniu
- długotrwałe proszenie, błaganie, żeby nie iść do szkoły („przepisz mnie do Polski”, „zostanę w domu i się nauczę”),
- częste zostawanie w domu „chorego”, mimo braku wyraźnych objawów somatycznych,
- wybuchy złości, agresja słowna („nienawidzę tej szkoły”), trzaskanie drzwiami przed wyjściem,
- unikanie rówieśników, odmawianie wyjść, ucieczka w telefon lub gry.
Sygnały w emocjach i myślach
- niska samoocena („wszyscy są lepsi, ja jestem najgorszy”),
- czarne scenariusze („na pewno nie zdam”, „wyrzucą mnie z klasy”),
- duże poczucie wstydu związane z językiem („śmieją się, jak mówię po niemiecku albo po szwajcarsku”).
Jeśli takie objawy utrzymują się co najmniej kilka tygodni i wyraźly wpływają na Wasze życie rodzinne, to już dobry powód, by pomyśleć o konsultacji u specjalisty w ramach terapii dzieci i młodzieży.
Dlaczego w Szwajcarii to bywa trudniejsze?
Lęk szkolny w Polsce i w Szwajcarii nie jest „tym samym problemem w innym kraju”. Dochodzą tu trzy ważne elementy.
1. Język i dialekt
Dziecko uczy się w wysokoniemieckim, ale na przerwach słyszy głównie dialekt. Część nauczycieli mówi bardzo szybko, koledzy zmieniają języki w locie.
To daje dziecku poczucie, że wszyscy rozumieją szybciej od niego. Badania i raporty międzynarodowe podkreślają, że bariera językowa jest jednym z głównych czynników stresu szkolnego u uczniów z rodzin migracyjnych.
2. Silny nacisk na wyniki i ścieżki edukacyjne
System szkolny w Szwajcarii wcześnie „rozgałęzia” dzieci – decyzje o poziomie klasy, później o ścieżce do Gymnasium lub szkoły zawodowej.
Dla polskiego dziecka, które wciąż ogarnia język, ta presja bywa ogromna. Wielu nastolatków w Szwajcarii zgłasza wysoki poziom stresu, zmęczenia i presji osiągnięć, co przekłada się na zdrowie psychiczne.
3. „Międzykultura” – ani w pełni tu, ani w pełni tam
Dziecko bywa „za polskie” dla rówieśników w klasie i „za szwajcarskie” dla rodziny w Polsce.
Rodzice też często funkcjonują w stresie migracyjnym, co odbija się na relacji z dzieckiem. Szwajcarskie badania nad rodzinami migrantów wskazują, że obciążenia rodziców i ich trudności emocjonalne mogą pogarszać stan psychiczny dzieci.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że jako rodzic nie zawsze czujesz się pewnie w kontakcie ze szkołą – łatwiej przytaknąć niż powiedzieć po niemiecku: „Widzę u syna silny lęk szkolny i chciałabym to omówić”.
Właśnie dlatego tak ważne jest, by mieć po swojej stronie polskiego psychologa w Szwajcarii, który zna realia kantonów, system szkolny i specyfikę życia na emigracji.
Jak wygląda pomoc/terapia po polsku w Zurychu?
W Polskiej Poradni Terapeutycznej w Zurychu staramy się, żeby proces był spokojny, przewidywalny i po ludzku zrozumiały.
1. Pierwsza konsultacja – zwykle z rodzicem
Na początku spotykamy się (stacjonarnie lub online) głównie z Tobą:
- pytamy o historię szkoły w Polsce i w Szwajcarii,
- prosimy o przykłady sytuacji: poranki, odrabianie lekcji, relacje z rówieśnikami,
- przeglądamy ewentualne opinie ze szkoły oraz zaświadczenia od lekarzy.
Już na tym etapie omawiamy, czy bardziej potrzebna jest konsultacja psychologiczna, czy od razu wsparcie mieszane – psycholog plus lekarz lub psychiatra.
2. Poznanie dziecka i diagnoza funkcjonowania
Kolejny krok to spotkania z dzieckiem:
- rozmowa lub zabawa dostosowana do wieku,
- proste narzędzia diagnostyczne (kwestionariusze, rysunek szkoły, praca z kartami emocji),
- jeśli potrzeba – kwestionariusze dla nauczyciela w języku kraju.
Przy lęku szkolnym często opieramy się na podejściu poznawczo-behawioralnym (CBT), sprawdzonym w terapii lęku u dzieci. To metoda, która pomaga zauważać myśli („na pewno się zbłaźnię”), emocje i zachowanie, a potem małymi krokami je zmieniać.
3. Plan terapii – indywidualnie i w grupie
W zależności od wieku i potrzeb dziecka proponujemy:
- terapię indywidualną dziecka w ramach terapii dzieci i młodzieży,
- pracę w grupie rówieśniczej, na przykład trening umiejętności społecznych TUS,
- wsparcie w obszarze mowy i dwujęzyczności dzięki logopedii dla dzieci,
- u dzieci z dużą wrażliwością na bodźce – konsultację pod kątem integracji sensorycznej.
Pracujemy krok po kroku. Na przykład najpierw ćwiczymy w gabinecie rozmowę z nauczycielem, potem przygotowujemy dziecko do krótkiego zgłoszenia się do odpowiedzi na lekcji.
4. Wsparcie rodziców
Często zapraszamy rodziców na odrębne konsultacje lub krótką terapię dla dorosłych.
Pracujemy wtedy nad:
- reagowaniem na poranne kryzysy bez eskalacji,
- stawianiem granic („rozumiem Twój strach, ale szkoła jest obowiązkowa”),
- własnym lękiem i poczuciem winy („może to moja wina, że wyjechaliśmy”).
5. Współpraca ze szkołą
Za Twoją zgodą możemy:
- skontaktować się z nauczycielem lub pracownikiem wsparcia szkolnego,
- pomóc zaplanować proste dostosowania (np. siedzenie bliżej nauczyciela, wcześniejsze informacje o klasówkach),
- wspólnie wypracować plan stopniowego powrotu do szkoły, jeśli dziecko już długo nie chodzi.
Jeżeli widzimy objawy poważniejszych zaburzeń lękowych lub depresyjnych, rekomendujemy konsultację u pediatry lub psychiatry dziecięcego. Artykuł ani sama terapia psychologiczna nie zastępują opieki lekarskiej.
Praktyczne wskazówki dla rodzica (checklista)
Poniższa lista nie jest magicznym rozwiązaniem, ale może pomóc, zanim traficie do gabinetu psychologa.
- Nazwij problem po imieniu
Zamiast: „Przesadzasz, szkoła nie jest taka straszna”, spróbuj: „Widzę, że bardzo się boisz szkoły. Chcę zrozumieć, czego dokładnie”. - Oddziel emocje od obowiązku
Można jednocześnie mówić: „Rozumiem Twój lęk” i „Szkoła jest obowiązkowa”. To jasny komunikat, który pomaga dziecku poczuć się zauważonym, ale widzieć też ramy. - Zrób mapę trudnych momentów
Przez kilka dni zapisuj, kiedy lęk jest najsilniejszy (rano, przy wejściu do klasy, przy sprawdzianach). To będzie świetna baza na pierwszą wizytę u psychologa dziecięcego w Zurychu lub innym kantonie. - Ustal poranny rytuał
Stała godzina pobudki, proste śniadanie, spakowany plecak dzień wcześniej, krótkie „hasło odwagowe” przy drzwiach. Rutyna obniża poziom lęku. - Ogranicz „googlowanie diagnoz”
Łatwo utonąć w forach i filmikach o fobii szkolnej. Lepsze jest kilka wiarygodnych źródeł i rozmowa ze specjalistą niż samodzielne „przylepianie etykietek”. - Włącz szkołę do rozmowy
Umów się z wychowawcą. Nie musisz mówić w idealnym niemieckim – możesz napisać krótki mail, zabrać kogoś do tłumaczenia albo wcześniej przygotować treść z pomocą specjalisty. - Dbaj o sen i wieczorny „detoks” ekranowy
Niewyspane dziecko ma mniejszą odporność na stres. Minimum godzinę przed snem warto wyłączyć gry i media społecznościowe i zastąpić je spokojną rutyną. - Zadbaj o siebie
Jeśli czujesz, że poranki wyciskają z Ciebie wszystkie siły, to znak, że wsparcia potrzebuje też rodzic. Krótka konsultacja dla dorosłych nie jest porażką, tylko troską o całą rodzinę.
Kiedy konieczna konsultacja ze specjalistą? – czerwone flagi
Do psychologa lub psychiatry dziecięcego idź bez zwlekania, jeśli:
- dziecko od tygodni odmawia chodzenia do szkoły, a próby wyjścia kończą się histerią, wymiotami, atakiem paniki,
- pojawiają się wypowiedzi: „Lepiej, żebym nie żył” albo „Chciałbym zasnąć i się nie obudzić”,
- lęk powoduje silne objawy fizyczne (utrata wagi, omdlenia, regularne wymioty) – w takiej sytuacji najpierw pilnie pediatra,
- widzisz samookaleczanie, wycofanie, izolację od rówieśników, utratę zainteresowań.
Warto umówić konsultację także wtedy, gdy:
- od miesięcy kręcicie się w kółko, próbując wszystkiego po trochu,
- partner lub partnerka zupełnie inaczej widzi sytuację i trudno się porozumieć,
- masz wrażenie, że lęk szkolny dziecka zaczyna niszczyć Wasze życie rodzinne.
Lęk szkolny u polskiego dziecka w szwajcarskiej szkole to nie „widzimisię” ani „rozpieszczony emigrant”. To często normalna reakcja na nienormalną ilość zmian: język, system, presja, migracja.
Dobra wiadomość jest taka, że przy wsparciu rodzica, szkoły i psychologa dziecięcego w Szwajcarii można krok po kroku odzyskać poczucie bezpieczeństwa – nie zawsze od razu pokochanie szkoły, ale spokojniejsze poranki, mniej bólu brzucha, więcej wiary „dam radę”.
Terapia to proces, nie cud. Ale to proces, którego nie musicie przechodzić sami.
AS





